Archiwa kategorii: Olympic National Park

Urodzinowo w Olympic National Park z niespodzianką

Trzy godziny jazdy od Seattlu można znaleść się w krajinie jak z bajki. Chodzi o Park Narodowy Olympic, który został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO w roku 1981. Teren parku obejmuje znaczną część półwyspu Olympic. Obszar parku można podzielić na trzy podstawowe regiony: wybrzeże Oceanu Spokojnego, góry Olympic oraz umiarkowane lasy deszczowe.

My wybraliśmy się do najbliżej położonej części półwyspu, czyli do Hurricane Ridge, który leży nad miastem Port Angeles. Może pare słów o mieście Port Angeles? W tym mieście można poczuć bardziej amerykańską atmosferę, aniżeli w Seattle. Długa szeroga droga, domy co pare set metrów, komplexy sklepowe, duże parkingi itp. Takich klimatów w Seattle dotychczas nie poczuliśmy, gdyż wszystkie ulice są bardziej podobne do tych ciasnych europejskich. Warto wspomnieć, że właśnie z Port Angeles wypływają obserwacyjne łodzie do zatok, w których można zobaczyć orki.

Powracając do tematu

W parku narodowym można znaleźć dużo center dla zwiedzających (co za straszne tłumaczenie Visitor Center). Porady doświadczonych pracowników parku przydają się każdemu gościowi. Można tutaj gratisowo nabyć mapki parku oraz zobaczyć jakie zwierzęta oraz rośliny w parku narodowym się znajdują.

15399053295_86d0c68b1b_z

Pogoda nam sprzyjała, więc zapowiadały się znakomity widoki na pobliskie wierzchołki gór Olympic Mountains. Wyjazd na sam parking Hurrican Ridge Visitor Center jest dla niektórych zwiedzających wystarczający. Na pikniku w takim miejscu można spędzić cały dzień. Widoki są tutaj prosto mówiąc spektakularne.

15212394730_b74d3f5bbb_z

Nasza wycieczka się dopiero w tym miejscu zaczeła, skąd wyruszyliśmy na szczyt Hurricane Hill położony 1755 m n.p.m.. Stroma ścieżka nas prowadziła przez Coral Ridge, gdzie po naszej prawej stronie znajdowały się wysokie góry z Mount Olympus na czele (2432 m) a po lewej stronie dolina z widokiem na Ocean Spokojny. Widzieć góry a zarazem ocean zdarzyło mi się po raz pierwszy w życiu a muszę przyznać, że byłam z tego powodu bardzo szczęśliwa. W dodatku w dniu wycieczki celebrowałam moje 24 urodziny. Piękniejszego miejsca trudno by było szukać… 🙂

15212307199_216d5a7018_z

15212464638_7dbe5aa99d_z 15399052415_45528c1482_z

IMG_0231

Zapach do niezapomnienia

Od pierwszego momentu, gdy wysiedliśmy z samochodu podziwialiśmy piękny aromatyczny zapach, który był bardzo intenzywny. Ciężko było zidentyfikować, co tak pięknie pachnie. Zapach ziół, wrzosów może krzaków? Później dowiedzieliśmy się, że chodziło o szałwie.

IMG_0207

IMG_0209

IMG_0232

Oraz na koniec przygoda mego życia: czyli jak załatwić Homestay w Seattlu?

Podczas naszej wycieczki zagadneliśmy miłą parę (Eric i Kathryn) ze zwykłym pytaniem, czy zrobić im zdjęcie, bo akurat próbowali sami zrobić sobie selfie. Z jednego pytania powstała konwerzacja na godzine, gdyż wszyscy szliśmy na jednakowy wierzchołek Hurrican Hill. Po godzinie pan Eric zaproponował nam, że może nam z czymkolwiek w Seattle pomóc, czy udzielić porady. Koleżanki reakcja była bardzo szybka. Jej pytanie brzmiało: „Maybe you guys are doing homestay in Seattle?” Odpowiedz brzmiała: „Yes, we do. Why?”. I było. W taki oto prosty sposób znalazłam homestay w Seattle. Piękny prezent urodzinowy!

IMG_0212 IMG_0213 IMG_0219

Warto było pojechać do Olympic National Park, prawda?

Podziękowania należą również dla Filipa, do którego należą niektóre zdjęcia. Możecie popatrzeć również na jego galerię Flick

Reklamy