Archiwa kategorii: Seattle

Starbucks jako Willy Wonka i Fabryka na Kawę

W pierwszym wpisie z Seattlu wytłumaczałam jak Starbucks jest połączony z Seattlem (czytaj tutaj). Właśnie dzisiaj zasmakowałam w prawym słowa znaczeniu, że właśnie idea Starbucksu rodzi i rozwija się tutaj – w Seattlu. Patrz wideo.

Marzenia się spełniają. Tym razem chodziło o marzenie dyrektora naczelnego Starbucksu Howarda Schulza, który chciał wykreować „nową generację kawiarni Starbucks”. Miejsce to porywnuje do fabryki czekolady Willy Wonki.

IMG_4845

Dwa lata mineły i dzisiaj została otwarta pierwsza kawiarnia Starbucks połączona z prażalnią kawy oraz pomieszczeniem, w którym przeprowadza się degustacje kawy. Lokal znajduję się w dzielnicy miasta Capitol Hill, 9 ulic od pierwszej kawiarni z roku 1971. Starbucks tak przedstawił nową markę Starbucks Reserve Roastery and Tasting Room.

CEO Starbucksu: „Wszystko, co kiedykolwiek zrobiłiśmy doprowadziło nas do tego punktu.”

starbucks_reserve_roastery_(28)Image belongs to Starbucksstarbucks_reserve_roastery_(29)Image belongs to Starbucksstarbucks_reserve_roastery_(71) Image belongs to Starbucksstarbucks_reserve_roastery_(108)Image belongs to Starbucks

Doświadczenia z kawą oraz filozofią tej firmy chyba mam dosyć spore. Pracowałam w jednej z kawiarni Starbucks w Pradze. Jak każdy partner firmy (wszyscy pracownicy firmy nazywani są partnerami) ukończyłam szkolenie i pochłonęłam ideologię Starbucksu. Epizoda pracy oraz zafascynowania marką skończyła się a teraz trzeźwo oraz rozsądnie podchodzę do całego konceptu. Organizacji w stu procentach nadal kibicuję i wiem, że chodzi o jakościowy produkt a głównie genialne usługi.

Mój dzisiejszy wybór:

IMG_4881

Dlatego postanowiłam pójść i sprawdzić, co nowego Starbucks wymyślił i jak sobie radzi. By nie zanudzać, streszczę moje spotrzeżenia.

Powstał według mnie genialny koncept, który będzie przyciągał mnóstwo osób. Prażalnia kawy jest połączona ze sklepem sprzedającym jedyną w swym rodzaju kawę, gdyż właśnie w tym miejscu są ziarenka kawy prażone przed oczami klientów i tylko tutaj są sprzedawane (w przyszłości będzie można zakupić paczki z kawą w internecie). Również tutaj jest kawa pakowana do opakowań.

IMG_4860IMG_4848

IMG_4846 IMG_4849 IMG_4850 starbucks_reserve_roastery_(83)

Image belongs to Starbucks

Kawę można spróbować a to na wiele sposobów. Kawiarnia w budynku oferuje szeroki zakres sposobów parzenia kawy oraz podania: espresso, coffee press, pour-over oraz brewed (przepraszam nie znam się na polskiej terminologii).

starbucks_reserve_roastery_(82) Image belongs to Starbucksstarbucks_reserve_roastery_(103)

Image belongs to Starbucks

Degustacja kawy przeprowadzana jest w specjalnym pomieszczeniu. Każdy z gości może sobie zamówić tasting i spróbować różne gatunki kawy, które były podczas paru ostatnich dni prażone w tym miejscu.

IMG_4856

Sami zobaczcie jak Starbucks Reserve wygląda:

IMG_4853 IMG_4855 IMG_4866 IMG_4878 IMG_4887 IMG_4891

Mój dzisiejszy wybór był taki:

IMG_4852

W roku 2015 ponad 100 Starbucks Reserve Roastery and Tasting Room ma być otwartych w całych Stanach Zjednoczonych. Ciekawe, czy też kiedyś takie miejsce będzie się znajdowało w Europie.

W wpisie były wykorzystane oficialne zdjęcia Starbucks oraz me własne zdjęcia fotografowane telefonem komórkowym iPhone.

Reklamy

Jak wyglądał Halloween?

Halloween, noc pełna magii za nami. Przeżycie prawdziwego Halloweenu w współczesnej kolebce tej imprezy zmieniły moje dotychczasowe mniemanie o tym święcie. Nie będę kłamać. Nigdy nie byłam fanem tego święta, bo nie rozumiała PO CO takie święto w ogóle istnieje. Jednak przeżycie czegoś nowego a naprawdę autyntecznego może zmienić pogląd niejednego z nas.

Krótko i do tematu. Przygotowania na Halloween trwają od samego początku września. Tak jak dla polskich czy też czeskich dzieci ważny jest dzień, gdy Święty Mikołaj przyjeżdża na swych saniach, by swym podopiecznym rozdać prezenty, tak samo Halloween jest odebierany w USA. A przecież wszyscy wiemy, że w USA tylko Santa Claus przynosi podarunki na Boże Narodzenie. A u nas? Święty Mikołaj a w Wigilię Bożego Narodzenia Jezusek czy też dla niektórych Aniołki/ Aniołek.

Dzieci przebierają się do kostiumów i wyruszają w sąsiedzctwie z kolędą. Według tradycji każdy maluch (czy też teenager) mówi do swych sąsiadów: Trick or Treat (Psikus lub Słodycz). I wtedy właśnie dzieciom są rozdawane małe słodycze w zamian by im maluchi żadnego psikusa nie zrobili. Dzieci zaczynają odwiedzać sąsiadów koło godziny 18 o zmierzchu.

Najlepiej jak sami zobaczycie…

IMG_0025 IMG_0026 IMG_0027 IMG_0029 IMG_0030 IMG_0032 IMG_0033 IMG_0034 IMG_0035 IMG_0038 IMG_0043Każdy z kostiumów był genialny! Dwulatki, trzylatki, czterolatki, pięciolatki …. aż piętnastolatki. Na naszym progu zawitało spooooro dzieci. Rozdaliśmy cztery kilogramy słodyczy!

A teraz pokaz, jak dorośli Amerykanie bawią się w Halloween:

IMG_0008 IMG_0009 IMG_0010 IMG_0013 IMG_0014 IMG_0015 IMG_0017 IMG_0019 IMG_0050 IMG_0052 IMG_0053 IMG_0054 W naszych sąsiedzctwie para gejów każdorocznie organizuje dużą Halloweenską imprezę. Powyżej umieszczone zdjęcia, to kilka ujęć z ich domu a też ogrodu. Na naszej ulicy chodziło na atrakcję numer 1 a więc nie mógło nas tam zabraknąć.

Krótko mówiąc: przeżyciem zmieniłam pogląd na całą sprawę Halloweenu (ale chyba tylko w ramach USA i Kanady, u nas bądźmy wierni Wszystkim Świętym).

Halloween za nami a tuż przed nami Thanksgiving!

Przygotowania do Halloweenu

Chyba wszyscy z was, którzy odwiedzili Stany podczas jesieni mogą bez namysłu powiedzieć co jest największym symbolem jesieni dla wszystkich obywatel USA. Tak. Dynia, czyli pumpkin.

Każdym dniem jestem coraz częściej zaskoczona, gdzie wszędzie smak dyni mogę zobaczyć oraz spróbować. Lody dyniowe, kawa z syropem dyniowym, dyniowe słodycze, chleb o smaku dyni, soki dyniowe, masło o smaku dyniowym, naleśniki z dyniami itp. Tyle produktów doprawdy jeszcze nigdy dotąd nie spróbowałam, jak podczas paru tygodni w Seattlu.

obrázek (13)

Sezon na dynie w jakichkolwiek podobie zaczyna się na początku października a kończy na końcu stycznia! Bez żartów! Do końca stycznia. Upewniałam się trzy razy, czy dobrze słyszałam odpowiedz mojej rodziny (host family), z którą rozmawiała na temat jesieni w USA.

Hallo – ween!

Dynia jest także symbolem drugiego największego święta, który jest odprawiany jesienią. Chodzi o Halloween. O przeżyciach z Halloweenu, który obdędzię się już 31 października, napiszę Wam w następnym nadchodzącym wpisie. A teraz po prostu krótko i zwięźle, jak przygotować się na ten dzień.

Krok pierwszy: wybrać swoją dynię, którą następnie będzie trzeba wyciąć

obrázek 2 (5)

Krok drugi: Przygotować wszystkie potrzebne akcesoria do wydłubania i wycinania dyni

IMG_0464Krok trzeci: Ugotować prawdziwy Apple Cider (z dodatkiem whiski dla doroślaków) i powolutku bez pośpiechu  popijając trunek wycinać twarz lub inny symbol na dynię

IMG_0462 IMG_0463 IMG_0467 IMG_0468 IMG_0469

Krok czwarty: Uzboić się w cierpliwość, wycinać a głównie się bawić!

IMG_0465 IMG_0466

Krok piąty: Być dumny ze swojego arcydzieła!

IMG_0470 IMG_0471

 

Wynik? Sami zobaczcie!

IMG_0472 IMG_0473 IMG_0475 IMG_0476

 

P.S. Moje arcydzieło to kot! Piękny, prawda? 😉

 

 

Fundacja Billa Gatesa? Warto poczytać

Wczorajszy dzień spędziłam razem z szkolnymi kumplami w budynku fundacji Melindy i Billa Gatesów. Tak, chodzi o fundacje jednego z najbogatszych ludzi na świecie.

Foundation !

Siedziba Bill & Melinda Gates Foundation znajduje się w centrum miasta Seattle, obok wieży Space Needle. W budynku znajdują się jak biura pracowników fundacji, tak również Visitors Center, w którym można znaleźć wszystkie odpowiedzi na pytania dotyczące fundacji.

Co fundacja robi? Czym się przedewszystkim zajmuje? Ile pieniędzy fundacja przeznacza na swoje projekty? Czemu małżoncy Gates zdecydowali się założyć fundację charytatywną? Ile pracowników jest zatrudnionych w fundacji? Gdzie pomagają? Czemu pomagają? Są jakieś udowodnione skutki? Jest w ogóle fundacja do czegoś czy chodzi tylko i wyłącznie o dobre PR Billa Gatesa? 

Nie będę Wam pisała odpowiedzi na wszystkie wymienione pytania, ale w skrócie mogę zaproponować pare ważnych (jak dla mnie) informacji o których chyba dobrze wiedzieć.

1. Fundacja Billa i Melindy Gates jest największą prywatną fundacją charytatywną na świecie.

B i M

2. Fundacja działa od roku 2000  przez połączenie Gates Learning Foundation i William H. Gates Foundation. (William to ojciec Billa, przezywany jako Bill Senior.)

3. Bill po raz pierwszy pomyślał o pomocy charytatywnej na większą skalę, gdy przeczytał wraz ze swoją żoną artykuł „For Third World, Water is Still a Deadly Drink” w gazecie a zdecydował się przesłać ten artykuł swojemu tacie z notatką:

obrázek 1 (3)„Dad, maybe we can do something about this.” (Tato, może my możemy coś z tym zrobić.)

3. Wysokość dotacji w roku 2013 wynosiła $3,6 miliard, w roku 2012 $3,4 miliard.

4. W ośmiu biurach, które znajdują się w Seattle, Washington D.C., Delhi (Indie), Pekingu (Chiny), Londynie (WB), Addis Ababa (Ethiopia), Abuja (Nigeria) oraz Johannesburgu (RPA) jest zatrudnionych 1 211 pracowników.

5. Fundacja prowadzi cztery największe programy:

  • Global Development Program – ma na celu wykorzystanie postępu w dziedzinie nauki i technologii, aby ocalić życia w rozwijających się krajach. Zaliczane są tutaj szczepionki, leki i diagnostyki
  • Global Health Program – finansuje skuteczne rozwiązania, które mogą pomóc setki milionów ludzi, podnieść ich z ubóstwa i zbudować lepsze życie.
  • United States Program – Głównym celem fundacji w Stanach Zjednoczonych jest zapewnienie, że wszyscy absolwenci liceum będą przygotowani do college’u (szkoła wyższa). Chodzi o podniesie standardów we wszystkich szkoła w US.  Fundacja również  się zajmuje kwestią nierówności społecznych i ubóstwa w stanie Waszyngton.
  • Global Policy and Advocacy – adwokatura, analiza polityki i stosunków rządowych, a także wzmacnianie partnerstwa i filantropijnych sektorów charytatywny w Stanach Zjednoczonych i za granicą.

6. Warren Buffet corocznie wypłaca fundacji część swojich zarobków. W roku 2006 przekazał fundacji $1,6 miliard, w roku 2007 $1,76 miliard, w 2008 roku $1,8 miliard, w 2009 $1,25 miliard, w 2010 $1,6 miliard, w 2011 $1,5 miliard, w 2012 $1,5 miliard, w 2013 $2 miliardy. Niezłe dochody, prawda?

Czemu właściwie Visitor Center istnieje? 

Visitor Center ma na celu motywować oraz inspirować ludzi do podejmowania działań. Centrum jest dla wszystkich zainterowanych otwarte w dni powszechne oraz w sobotę. Zapraszani są wszyscy. Wejście jest gratisowe. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, iż spędzić 2 – 3 godzinki w tym miejscu: warto! Doprawdy można się w tym miejscu szczerze zastanowić, czy warto pomagać oraz w jaki sposób. Nie musi chodzić o wsparcie finansowe. Chociażby każdy z nas pomogł w ten sposób jak tylko potrafi. Adopcjom dzieci w rozwijających się państwach, podarowaniem niepotrzebych nam ubrań (z ręką na sercu, ile rupieci znajduje się w naszych szafach?), podarowaniem jedzenia dla potrzebnych w naszej bliskiej okolicy… jest tyle sposobów.

Jak Visitor Centrum wygląda:

F6 F5 F3 F2

Kilka zdjęć z naszej wizyty:

obrázek 4 (1)

obrázek 2 (4) obrázek 3 (3)To my… studenci z City University of Seattle

Na sam koniec… kilka słów Melindy i Billa:

„Nasz przyjaciel Warren Buffett jednego dnia dał nam wspaniałej porady na temat filantropii: „Nie wystarczy iść do bezpiecznych projektów,” powiedział. „Warto zmierzyć się z naprawdę trudnymi problemami.”

Nie możemy się nie zgodzić! Nasza fundacja łączy siły z partnerami na całym świecie do podjęcia pewnych trudnych wyzwań: skrajnego ubóstwa i złego stanu zdrowia w rozwijających się krajach, jak i niepowodzeń amerykańskiego systemu edukacji. Skupiamy się tylko na kilka problemów, ponieważ uważamy, że jest to najlepszy sposób, aby mieć ogromny wpływ… 

Wkładamy pieniądze do innowacyjnych pomysłów, które mogą pomóc usunąć bariery jak: nowe techniki, aby pomóc rolnikom w rozwijających się krajach by uprawiać więcej żywności i zarabiać więcej pieniędzy, nowe wyposażenia do zapobiegania i leczenia chorób śmiertelnych; nowe metody, by pomóc uczniom oraz nauczycielom w klasach w USA. Niektóre z naszych projektów zawiodą. My jednak z tym liczymy! Uważamy, że zasadniczą rolę filantropii jest, aby postawić na obiecujące rozwiązania, na które rządy państw oraz przedsiębiorstwa nie mają pieniądze…”

Dla zainterowanych wstawiam link by zobaczyć sprawozdania finansowe fundacji od roku 2002.

Pamiętaj! Możemy TO zmienić! 

We can make difference rozowy(design by Kasia)

Na końcu świata – Lopez Island

Jak każdy mieszkaniec Seattlu a też wszystkie przewodniki powtarzają – wszyscy muszą zobaczyć San Juan Islands. Ja jednak poprawiam wszystkich i mowię od razu – San Juan Islands trzeba nie zobaczyć, ale doświadczyć.

Promem z portu w Anacortes wyjeżdża się do krajiny, w której czas nie ma znaczenia. Przestępczność tutaj nie istnieje, nawet jednogo fast fooda nie można tutaj znaleźć, samochody są dla niektórych niepotrzebne a w sklepie spożywczym można spotkać wszystkich obywateli wyspy. San Juan Islands znajdują się pomiędzy lądem Stanów Zjednoczonych i Kanadą. Chodzi o archipelag składający się z 172 wysp.

Polecenia wszystkich doświadczonych brzmią bardzo prosto: trzeba pojechać na największą wyspę San Juan a później przejechać (znowu promem) na dalsze trzy mniejsze wyspy Orcas, Shaw i Lopez. Rzeczywistość nas jednak zaskoczyła. W porcie stwierdziliśmy, że na cztery największe wyspy jeżdzą tylko 3 promy dziennie, z tym że tylko niektóre z nich dojeżdżają do największej wyspy San Juan. Brakiem czasu zmuszeni byliśmy popłynąć w kierunku wyspy Lopez, na której nie znajduję się nic, jak nam w Anacortes było powiedziane.

Pełni rozpaczy czekaliśmy na prom i snuliśmy plany jak na „tak do niczego” wyspie można spędzić czas. Samochodem wjechaliśmy na statek i płyneliśmy donikąd

PA033315

Wyspa Lopez jednak ma wiele do zaoferowania! Chodzi o niecodzienne przeżycie! Podczas naszej pierwszej jazdy po 15 kilometrowej wyspie żartowaliśmy, że właśnie tutaj zostali deportowani wszyscy świadcy objęci programem świadka służb amerykańskich. Anonimowo w ciszy i spokoju na pewno wiele z nich tutaj dożyje końca swego życia. 😉 W miasteczku Fisherman za pięć minut przeszliśmy koło wszystkich sklepików oraz galerii. Jedeny sklep spożywczy na wyspie też wyczarował na naszych twarzach uśmiech. Przekonani, że jednak coś można na wyspie nazywanej „Slow-pez”, wg angielskiego słowa slow – powoli, szukaliśmy możliwych alternatyw.

PA023231 PA023239 PA023240

Możliwości nie jest sporo: wynająć kajak, pożyczyć rower i przejechać wyspę na rowerze lub podziwiać widoczki na lwy morskie na miejscach, gdzie lubią spędzać swój czas i poprostu leniuchować.

Powracając jeszcze do tematu czasu na wyspie, proszę bardzo… co można tutaj jeszcze podziwiać:

PA023237 PA023244 PA023248

Go kayak!

Przejażdzka na kajakach była na pewno najlepszym wyborem. Na zdjęciach poniżej zrozumiecie czemu.

PA023252 PA023253 PA023254 PA023258 PA023272 PA023282 PA023287

Dziki plaże, niesamowite widoki, spokojna zatoka oraz … towarzyszące nam fokiPA023268 PA023270

Przeżycie do nieopisania! Nikt nam nawet nie wspomniał, że można takich ssaków spotkać na przejażdżce na kajaku, w takim miejscu, blisko lądu. W dodatku obecne na swym miejscu lwy morskie podniosły nam nastrój potrójnie! Niestety promienie słoneczne nie pozwalały nam zrobić zdjęcia, o których każdy posiadacz fotoaparatu marzy. Dzika przyroda, dzikie zwierzęta, żadne ZOO czy safari … one tam na prawdę żyją!

Sea lions, czyli lwy morskie

PA033303

PA033307 PA033312

Podsumowując: na takim miejscu można spędzić nawet kilka dni, może miesięcy, czy może pare lat. Kto wie? Na pewno jednak wiem, jak wygląda dla mnie „koniec świata”. Wiem, że na takim „końcu świata” mi się podoba, gdy nawet pierwsze uczucia z wyspy były bardziej na NIE, aniżeli na TAK. W dodatku! Wszyscy kierowcy samochodów do siebie machają. Charakterystyczne trzy podniesione palce kierowców stwarzają bardzo sympatyczną atmosferę. Polecam gorąco!

Podziękowania znowu dla Filipa. Wszystkie zdjęcia są jego autorstwa. 

Urodzinowo w Olympic National Park z niespodzianką

Trzy godziny jazdy od Seattlu można znaleść się w krajinie jak z bajki. Chodzi o Park Narodowy Olympic, który został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO w roku 1981. Teren parku obejmuje znaczną część półwyspu Olympic. Obszar parku można podzielić na trzy podstawowe regiony: wybrzeże Oceanu Spokojnego, góry Olympic oraz umiarkowane lasy deszczowe.

My wybraliśmy się do najbliżej położonej części półwyspu, czyli do Hurricane Ridge, który leży nad miastem Port Angeles. Może pare słów o mieście Port Angeles? W tym mieście można poczuć bardziej amerykańską atmosferę, aniżeli w Seattle. Długa szeroga droga, domy co pare set metrów, komplexy sklepowe, duże parkingi itp. Takich klimatów w Seattle dotychczas nie poczuliśmy, gdyż wszystkie ulice są bardziej podobne do tych ciasnych europejskich. Warto wspomnieć, że właśnie z Port Angeles wypływają obserwacyjne łodzie do zatok, w których można zobaczyć orki.

Powracając do tematu

W parku narodowym można znaleźć dużo center dla zwiedzających (co za straszne tłumaczenie Visitor Center). Porady doświadczonych pracowników parku przydają się każdemu gościowi. Można tutaj gratisowo nabyć mapki parku oraz zobaczyć jakie zwierzęta oraz rośliny w parku narodowym się znajdują.

15399053295_86d0c68b1b_z

Pogoda nam sprzyjała, więc zapowiadały się znakomity widoki na pobliskie wierzchołki gór Olympic Mountains. Wyjazd na sam parking Hurrican Ridge Visitor Center jest dla niektórych zwiedzających wystarczający. Na pikniku w takim miejscu można spędzić cały dzień. Widoki są tutaj prosto mówiąc spektakularne.

15212394730_b74d3f5bbb_z

Nasza wycieczka się dopiero w tym miejscu zaczeła, skąd wyruszyliśmy na szczyt Hurricane Hill położony 1755 m n.p.m.. Stroma ścieżka nas prowadziła przez Coral Ridge, gdzie po naszej prawej stronie znajdowały się wysokie góry z Mount Olympus na czele (2432 m) a po lewej stronie dolina z widokiem na Ocean Spokojny. Widzieć góry a zarazem ocean zdarzyło mi się po raz pierwszy w życiu a muszę przyznać, że byłam z tego powodu bardzo szczęśliwa. W dodatku w dniu wycieczki celebrowałam moje 24 urodziny. Piękniejszego miejsca trudno by było szukać… 🙂

15212307199_216d5a7018_z

15212464638_7dbe5aa99d_z 15399052415_45528c1482_z

IMG_0231

Zapach do niezapomnienia

Od pierwszego momentu, gdy wysiedliśmy z samochodu podziwialiśmy piękny aromatyczny zapach, który był bardzo intenzywny. Ciężko było zidentyfikować, co tak pięknie pachnie. Zapach ziół, wrzosów może krzaków? Później dowiedzieliśmy się, że chodziło o szałwie.

IMG_0207

IMG_0209

IMG_0232

Oraz na koniec przygoda mego życia: czyli jak załatwić Homestay w Seattlu?

Podczas naszej wycieczki zagadneliśmy miłą parę (Eric i Kathryn) ze zwykłym pytaniem, czy zrobić im zdjęcie, bo akurat próbowali sami zrobić sobie selfie. Z jednego pytania powstała konwerzacja na godzine, gdyż wszyscy szliśmy na jednakowy wierzchołek Hurrican Hill. Po godzinie pan Eric zaproponował nam, że może nam z czymkolwiek w Seattle pomóc, czy udzielić porady. Koleżanki reakcja była bardzo szybka. Jej pytanie brzmiało: „Maybe you guys are doing homestay in Seattle?” Odpowiedz brzmiała: „Yes, we do. Why?”. I było. W taki oto prosty sposób znalazłam homestay w Seattle. Piękny prezent urodzinowy!

IMG_0212 IMG_0213 IMG_0219

Warto było pojechać do Olympic National Park, prawda?

Podziękowania należą również dla Filipa, do którego należą niektóre zdjęcia. Możecie popatrzeć również na jego galerię Flick

Jak wygląda uczelnia w US?

Od naszego przyjazdu mineło już parę dni a więc tym razem bardzo chętnie podzielę się z wami okolicami, które nasz hotel otaczają. Otóż mieszkamy w dzielnicy miasta nazywaną University District, czyli mieszkamy w Dzielnicy Uniwersyteckiej. Sama nazwa sugeruje, że chyba w tym miejscu powinnienem znajdować się jakiś uniwersytet… a to nie byle jaki! Mieszkamy obok kampusu Uniwersytetu of Washington (UW). Uczelnia ta jest największym uniwersytetem w północno-zachodnich Stanach Zjednoczonych oraz największy na Zachodnim Wybrzeżu. Chodzi o uniwersytet publiczny, który corocznie znajduje się w rankingu najlepszych uczelni świata w pierwszej setce.

UW został założony w roku 1861. Budynki znajdujące się w aktualnym kampusie szkoły zostały zbudowane w roku 1895. Od tego roku miasteczko uniwersyteckie przeżywało szybki rozwój. W dniu dzisiejszym kampus mieści się na 284 hektarach! Naprawdę chodzi o gigant najwyższej ranki! Podczas naszej pierwszej przechadzki (właściwie porannego biegania) w kampusie byłyśmy oszałomione jak drogi, dróżki, alejki oraz ścieżki pomiędzy budynkami oraz wysokimi drzewa są niekończące.

Patrz mapka kampusu niżej. Wszystkie fioletowe budynki należą do szkoły UW.

Campus_map_to_PNSN

Rekrutacja

Uniwersytet oferuje uzyskanie stopni licencjackie, magisterskie i doktorskie w swoich 140 wydziałach. Co roku (od lat 1960-1970) w rekrutacji na studia bierze udział ponad 30 tys. osób. Jednak tylko 6 tys. kandydatów jest przyjętych corocznie.

Opłata za studia

Opłata za studia w roku 2013/2014 dla mieszkańców stanu Washington wynosiła $12,394 (267 250 CZK/ 40 626 PLN), dla „nie-rezydentów” stanu Washington wynosiła $33,513 (722 636 CZK/ 109 852 PLN) za rok akademicki. Do tego jeszcze trzeba doliczyć wydatki (mieszkanie, książki, transport, własne wydatki etc.), które szkoła szacuje na $14,718.

Ciekawostki

  • Biblioteka University of Washington należy do największych naukowych bibliotek Stanów Zjednoczonych i posiada 6,5 milionów tomów oraz 7,5 miliona mikrofilmów.

srodek

  • W 1946 otworzono wydział medyczny zwany dziś University of Washington Medical Center, który w rankingach U.S. News and World Report zajmuje miejsce w pierwszej dziesiątce najlepszych w kraju.

Jak kampus naprawdę wygląda?

Wszystkimi siłami próbowałam zrobić zdjęcia, które by przynajmniej troszeczkę odzwierciedlały przepiękną atmosferę miejsca oraz malownicze budynki szkoły. Lekcje odbywają się jak w starych budynkach z XIX oraz XX wieku, tak i nowych budynkach architektury współczesnej.

1hi birdviewCzas na moje zdjęcia…

IMG_0051 IMG_0055 IMG_0058 IMG_0059 IMG_0063 IMG_0070 IMG_0071 IMG_0080 IMG_0083

Co najlepsze?

W skrócie napiszę co najbardziej podoba mi się na UW:

1. studenci mogą mieszkać w nowoczesnych (!) akademikach, które się znajdują zaraz obok kampusu

2. sportowe zaplecze oraz kibice zespołów sportowych działających pod nazwą Washington Huskies

3. cała dzielnica University District, gdzie znajdują się budynki szkoły, biblioteki, sklepy, puby, restauracje, akademiki oraz domy rodzinne (bardzo podobne do tych w Skandynawii), w których mieszkają studenci UW

4. łatwy dostęp! pieszo lub na rowerze można przejechać z jednego końca miasteczka do drugiego (dlatego też tylko 9 procent studentów UW posiada samochów w Seattlu) 

5. atmosfera… której po prostu nie można złapać w Czechach na żadnej uczelni

Oraz na koniec przepiękne widoczki na rynek nazywany The Quad. Japońskie wiśniowe drzewa z Yoshino na wiosne stwarzają niesamowite widowisko.

Jak jest teraz (zdjęcie z 25/9, godzina 19.30): IMG_0077

Jak podczas wiosny:

spring

Proszę nie mylić! W Seattlu będę uczęszczała na lekcje na uczelni City University of Seattle a nie na University of Washington. Ale nic mi nie przeszkadza, by kupić bluzę z logiem szkoły UW. 🙂

IMG_0082

O tym, jak moja szkoła wygląda w następnym wpisie. Do zobaczenia.