Archiwa kategorii: Dalat

Easy Rider przygoda w Dalacie

Przygód wiele, czasu mało, by pisać wpisy na blog. Pomiędzy nasze ostatnie odwiedzone destynacje należy górskie miasteczko Dalat i jego okolice. Dalat leży w centralnej części Wietnamu, gdzie klimat jest bardzo chłodny w porównaniu z ostatnimi częściami tego państwa. Wyjechać do pasma górskiego nad 1500 m n.p.m. z warunkami jakie panują na wietnamskich drogach to nie lada łatwa rzecz. Drogi są naprawdę w katastrofalnym stanie. Najgorsze to, że nawet pewne odcinki dróg, które były odnowione przed 3 laty, wyglądają jak drogi stare 20 lat. Jak nam tubylcy powiedzieli, Wietnam pora się z wysoką korupcją, która jest najbardziej widoczna na komunikacjach miejskich (zamiast 10 cm asfaltu, które są na fakturze, na ziemi leżą zaledwie 3 cm).

W dniu przyjazdu właścicielka naszego hostelu poleciła nam, by wyjechać poza miasto na motorze i podziwiać przepiękne widoki dzikiej przyrody okolic Dalatu. Pejzaż jest charakterystyczny wysokimi górami, plantażami kawy, rolniczymi działkami a też szklarniami. W tym regonie uprawiają się głównie pomidory, sałaty, ogórki i jagody. Zaś jak nam było powiedziane, od 14 lat okolice Dalatu słyną z uprawiania ozdobnych kwiatów jak róże, goździki i gerbery, które są dytrybuowane do całego Wietnamu. Wietnamczycy mieli wspaniałych mentorów, którzy nauczyli ich jak najefektywniej i najskuteczniej uprawiać cokolwiek w szklarniach i foliownikach. Największe zasługi mają Holenderzy oraz Francuzi.

20140715-195239-71559258.jpg

20140715-195238-71558447.jpg

20140715-195241-71561066.jpg<br

Najlepszą obcją by poznać okolice i kulturę Dalatu jest przejżdżka z Easy Riders. W mieście jest ich bardzo dużo, ale trzeba dbać by nie wpaść na oszustów. Prawdziwy Easy Rider to nie jest prosty kierowca, który zawiezie nas do ciekawych miejsc w okolicy. Jest przewodnikiem, który posiada sporą wiedzę o historii i kulturze Wietnamu. Polecamy również sprawdzić poziom ich znajomości języka angielskiego. Każdy z grupy Easy Rider nosi niebieską kurtkę z logiem i posiada notesik rekomendacji klientów w ich językach ojczystych.

20140717-175130-64290689.jpg

Nasz sympatyczny Easy Rider Joseph znał język angielski i francuski a notesiki prowadzi od roku 1992, dał nam poczytać od zadowolonych klientów z Czech i Polski. Żeby nie myśleć, że Easy Riders jeżdżą tylko na jednodniowe wycieczki po okolicy Dalatu musimy powiedzieć, że można z nimi przejechać cały Wietnam. Zadowoleni klienci pisali rekomendacje po 30 dniowych wycieczkach i przejechanych 4 000 km. Podróż można uszyć na miarę klienta. Cena jednego dnia all inclusive (jedzenie, zakwaterowanie) wynosi 70 USD. A zaś cena za jeden dzień w okolicach Dalatu kosztuje 25 USD.

Joseph to doświadczony Easy Rider, który pokazuje zakątki Wietnamu już 22 lat. Od razu nam zdradził, że jego rodzina wyznaje katolicyzm, tak jak 10% Wietnamczyków a jego polityczne poglądy zmierzają do zachodnich demokratycznych państw. Z tego powodu „amerykańską wojnę”, jak zwykli tutaj miniony konflikt nazywać, odbierał pozytywnie. Nawet aż nas przerziło zdanie, że w końcu fajne, że zrzucili na okolicę Dalatu napalm, bo mógł powstać nowy obszar rolniczy, bo niezrzucili „orange” (wychladac). Pokazał i wytłumaczył nam mnóstwo interesujących rzeczy. W tej górzystej okolicy położonej 1.500 m n.p.m. Jest specyficzny klimat, który umożliwia uprawiać jarzyny i owoce, które w całym Wietnamie nie można zyskać. Można między nie zaliczyć truskawki, sałatki, groszek, marchewkę i inne. Drugą stacją była farma kwiatów, których jest tam mnóstwo i ich szklarnie „zdobią” stoki gór. My wolimy widok na dzikie lasy deszczowe aniżeli zagospodarowane pola. Ciekawym zatrzymaniem była farma linia produkcyjna jedwabiu, o której napiszemy w następnym wpisie. Dla Daniela jako miłośnika kawy było wzbogacające zatrzymanie na plantaży kawy. Już dla nas słowa takie jak moka, robusta, arabika nie oznaczają tylko jakieś napisy na etykiecie, ale konkretne drzewka i kształt ich liści. Spróbowaliśmy również luksusową kawę, której ziarnka przeszły ustrojem pokarmowym cybetek. Kawa dla nas była pewnym zawiedzeniem, bo ziarnka kawy mieszają z kakaem i wychodzi z tego takie słodkie coś a w dodatku tubylcy dodają do napoju cukier i Salko.

A teraz zdjęcia z naszej udanej wycieczki:

20140717-175611-64571802.jpg

20140717-175622-64582378.jpg

20140717-181559-65759991.jpg

20140717-181600-65760823.jpg

20140717-182106-66066506.jpg

20140717-182116-66076888.jpg

Reklamy