Archiwa tagu: nurkowanie w Indonezji

Jak jeden z nas przekonał strach z nurkowania

Zaczęło się bardzo niewinnie. Daniel zaczął zadawać pytania typu: „Chciała byś kiedykolwie spróbować nurkowanie? Bała byś się?” Chyba powolutku przygotowywał pole walki. Pewnego popołudnia huśtając się na hamaku przed naszym bungalowem zaproponował mi kurs nurkowania dla początkujących na wyspie Gili Air, czyli w miejscu, gdzie akurat przebywaliśmy. Bez namysłu odmówiłam. „Boję się! Przecież może nam brakować powietrza! Wynurzanie ma swoje pewne zasady! Jest wymagana dekompresja! A co zrobisz, kiedy będę panikowała? Nie, dziękuję.”



Daniel jednak był przekonany, że nurkowanie akurat pomiędzy wyspami Bali i Lombok wypróbuje, bo … na wyspach Gili znajduję się baza najlepszych szkół scuba divingu w niemalże całej Azji, są przyzwoite ceny, bardzo dobre rekomendacje byłych klientów, profesionalne podejście instruktorów i można wymienić dalszych kilka sensownych argumentów, czemu akurat tutaj.

Dyplomatycznie podeszliśmy do tej sprawy i wybraliśmy się do jednej z szkoły nurkowania, by zapytać o szczegóły. W sumie to wszystkie szkoły nurkowania na Gili Islands oferują kursy Introduction oraz PADI Open Water Diver. OWD jest najpopularniejszym kursem dla początkujących nurków, który umożliwia nurkowanie na całym świecie. Program tego kursu umożliwia opanowanie podstawowych umiejętności nurkowych, a po jego ukończeniu uzyskuje się licencję upoważniającą do samodzielnego nurkowania do głębokości 18 metrów.

Emma, instruktorka szkoły Manta Dive, przekonała nas, by jednak spróbować kurs „Intro”. 

   

 

W jeden dzień instruktor pokaże nam sprzęt nurkowy i omówi jego elementy oraz podstawowe zasady nurkowania. Po dopołudniowych lekcjach w basenie będziemy przygotowani na tyle, by po obiedzie wraz z dalszymi nurkami oraz naszym instrukturem wyruszyć na morze i poznać prawdziwy świat pięknej rafy korolowej.

Lekcje w basenie poszły szybko oraz sprawnie. Daniel był zachwycony a Kasia … no cóż, znowu się przekonałam, że klaustrofobia nieraz może mi ładnie dopalić. Podczas obiadu sama w milczeniu zdecydowałam, że pojadę z wszystkimi nurkami na dane miejsce. Spróbuję zanurzyć głowę do morza i gdy znowu będę się bała – poprostu podziękuję i zostanę 45 minut na łodzi wraz z kapitanem i razem poczekamy na całą ekipę.

Jak strach nie zwyciężył

Koziołek do tyłu, hop i jesteśmy we wodzie. Pierwszy oddech pod wodą i szał! Tyle kolorowych rybek, ile tutaj światła oraz przestrzeni! Jakie to piękne. Instruktor pyta nas (komunikacja na migi), czy wszystko OK. Tak! O tak! Strach się ulotnił a serce wali jak szalone z podekscytowania. 

  

Idziemy niżej oraz niżej. Wyrównujemy ciśnienie w uszach. Pod nami setki rybek, kolarowce takie i owakie, dno powoli się zbliża. 

  

Instruktor pokazuje nam, że znajdujemy się w głębokości 12 metrów. Macha do nas, by popłynać za nim i zobaczyć żółwia! Prawdziwy żółw! Olbrzymi żółw! Patrzę, cieszę się z mego stanu podwodnej nieważkości i kręcę głową z niedowierzenia. Ten żółw, który się znajduję na metr ode mnie, mierzy chyba metr i pół. 

   
   

Nie ma czasu nad rozważanie, bo z drugiej strony płynie następny żółw! A tam dalszy! Ojeeeej, ale czad! Aż mi się chce podskakiwać i piszczeć. Podskakiwanie jasne, że nie wchodzi w gre, ale piszczeć do automatu oddechowego można.

   

  

I tak sobie płyniemy, oglądając małe rybki, duże ryby, żółwie, gady podwodne i nadchodzi czas wynurzania się.
   
 

Instruktor był z naszej czwórki dumny (my dwaj, Francuzka oraz Australijka). Pytał, czy kontynuujemy kurs PADI Open Water Diver, który trwa następne dwa ni. Niestety odmówiliśmy, bo kurs nurkowania nie był zaplanowany a budżet nam nie pozwalał. Pod koniec naszej podróży umówiliśmy się z Danielem, że do Indonezji wrócimy a kurs nurkowania OWD zrobimy.

  

Reklamy