Archiwa kategorii: Miasta

Fundacja Billa Gatesa? Warto poczytać

Wczorajszy dzień spędziłam razem z szkolnymi kumplami w budynku fundacji Melindy i Billa Gatesów. Tak, chodzi o fundacje jednego z najbogatszych ludzi na świecie.

Foundation !

Siedziba Bill & Melinda Gates Foundation znajduje się w centrum miasta Seattle, obok wieży Space Needle. W budynku znajdują się jak biura pracowników fundacji, tak również Visitors Center, w którym można znaleźć wszystkie odpowiedzi na pytania dotyczące fundacji.

Co fundacja robi? Czym się przedewszystkim zajmuje? Ile pieniędzy fundacja przeznacza na swoje projekty? Czemu małżoncy Gates zdecydowali się założyć fundację charytatywną? Ile pracowników jest zatrudnionych w fundacji? Gdzie pomagają? Czemu pomagają? Są jakieś udowodnione skutki? Jest w ogóle fundacja do czegoś czy chodzi tylko i wyłącznie o dobre PR Billa Gatesa? 

Nie będę Wam pisała odpowiedzi na wszystkie wymienione pytania, ale w skrócie mogę zaproponować pare ważnych (jak dla mnie) informacji o których chyba dobrze wiedzieć.

1. Fundacja Billa i Melindy Gates jest największą prywatną fundacją charytatywną na świecie.

B i M

2. Fundacja działa od roku 2000  przez połączenie Gates Learning Foundation i William H. Gates Foundation. (William to ojciec Billa, przezywany jako Bill Senior.)

3. Bill po raz pierwszy pomyślał o pomocy charytatywnej na większą skalę, gdy przeczytał wraz ze swoją żoną artykuł „For Third World, Water is Still a Deadly Drink” w gazecie a zdecydował się przesłać ten artykuł swojemu tacie z notatką:

obrázek 1 (3)„Dad, maybe we can do something about this.” (Tato, może my możemy coś z tym zrobić.)

3. Wysokość dotacji w roku 2013 wynosiła $3,6 miliard, w roku 2012 $3,4 miliard.

4. W ośmiu biurach, które znajdują się w Seattle, Washington D.C., Delhi (Indie), Pekingu (Chiny), Londynie (WB), Addis Ababa (Ethiopia), Abuja (Nigeria) oraz Johannesburgu (RPA) jest zatrudnionych 1 211 pracowników.

5. Fundacja prowadzi cztery największe programy:

  • Global Development Program – ma na celu wykorzystanie postępu w dziedzinie nauki i technologii, aby ocalić życia w rozwijających się krajach. Zaliczane są tutaj szczepionki, leki i diagnostyki
  • Global Health Program – finansuje skuteczne rozwiązania, które mogą pomóc setki milionów ludzi, podnieść ich z ubóstwa i zbudować lepsze życie.
  • United States Program – Głównym celem fundacji w Stanach Zjednoczonych jest zapewnienie, że wszyscy absolwenci liceum będą przygotowani do college’u (szkoła wyższa). Chodzi o podniesie standardów we wszystkich szkoła w US.  Fundacja również  się zajmuje kwestią nierówności społecznych i ubóstwa w stanie Waszyngton.
  • Global Policy and Advocacy – adwokatura, analiza polityki i stosunków rządowych, a także wzmacnianie partnerstwa i filantropijnych sektorów charytatywny w Stanach Zjednoczonych i za granicą.

6. Warren Buffet corocznie wypłaca fundacji część swojich zarobków. W roku 2006 przekazał fundacji $1,6 miliard, w roku 2007 $1,76 miliard, w 2008 roku $1,8 miliard, w 2009 $1,25 miliard, w 2010 $1,6 miliard, w 2011 $1,5 miliard, w 2012 $1,5 miliard, w 2013 $2 miliardy. Niezłe dochody, prawda?

Czemu właściwie Visitor Center istnieje? 

Visitor Center ma na celu motywować oraz inspirować ludzi do podejmowania działań. Centrum jest dla wszystkich zainterowanych otwarte w dni powszechne oraz w sobotę. Zapraszani są wszyscy. Wejście jest gratisowe. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, iż spędzić 2 – 3 godzinki w tym miejscu: warto! Doprawdy można się w tym miejscu szczerze zastanowić, czy warto pomagać oraz w jaki sposób. Nie musi chodzić o wsparcie finansowe. Chociażby każdy z nas pomogł w ten sposób jak tylko potrafi. Adopcjom dzieci w rozwijających się państwach, podarowaniem niepotrzebych nam ubrań (z ręką na sercu, ile rupieci znajduje się w naszych szafach?), podarowaniem jedzenia dla potrzebnych w naszej bliskiej okolicy… jest tyle sposobów.

Jak Visitor Centrum wygląda:

F6 F5 F3 F2

Kilka zdjęć z naszej wizyty:

obrázek 4 (1)

obrázek 2 (4) obrázek 3 (3)To my… studenci z City University of Seattle

Na sam koniec… kilka słów Melindy i Billa:

„Nasz przyjaciel Warren Buffett jednego dnia dał nam wspaniałej porady na temat filantropii: „Nie wystarczy iść do bezpiecznych projektów,” powiedział. „Warto zmierzyć się z naprawdę trudnymi problemami.”

Nie możemy się nie zgodzić! Nasza fundacja łączy siły z partnerami na całym świecie do podjęcia pewnych trudnych wyzwań: skrajnego ubóstwa i złego stanu zdrowia w rozwijających się krajach, jak i niepowodzeń amerykańskiego systemu edukacji. Skupiamy się tylko na kilka problemów, ponieważ uważamy, że jest to najlepszy sposób, aby mieć ogromny wpływ… 

Wkładamy pieniądze do innowacyjnych pomysłów, które mogą pomóc usunąć bariery jak: nowe techniki, aby pomóc rolnikom w rozwijających się krajach by uprawiać więcej żywności i zarabiać więcej pieniędzy, nowe wyposażenia do zapobiegania i leczenia chorób śmiertelnych; nowe metody, by pomóc uczniom oraz nauczycielom w klasach w USA. Niektóre z naszych projektów zawiodą. My jednak z tym liczymy! Uważamy, że zasadniczą rolę filantropii jest, aby postawić na obiecujące rozwiązania, na które rządy państw oraz przedsiębiorstwa nie mają pieniądze…”

Dla zainterowanych wstawiam link by zobaczyć sprawozdania finansowe fundacji od roku 2002.

Pamiętaj! Możemy TO zmienić! 

We can make difference rozowy(design by Kasia)

Stolica Wietnamu, czyli krótko o Hanoi

Na północy położone miasto Ha Noi, czyli w przetłumaczeniu wokół rzeki, jest stolicą państwa. Na pierwszy rzut oka bardziej spokojne i zielenią zarośnięte niż tętniący życiem Ho Chi Minh City. Motocykle ciągle przeważają na drogach, ale duże drzewa zakrywające swoimi koronami uliczki historycznego miasta dodają odrobinę chłodu i tlenu, który w tak eksploatowanym mieście jest artykułem niedostatkowym. Od zaraz polubiliśmy to miejsce.

DSCN1964.JPG

Mauzoleum Ho Chi Minha
Staraliśmy się zobaczyć najciekawsze miejsca, których tutaj jest o wiele więcej niż w już wspominanym Sajgonie. Niesamowitą atmosferę miało miejsce ostatniego odpoczynku Ho Chi Minha. Wybraliśmy się w tam w piątek, cóż oznacza, że do środka mauzoleum nikogo nie wpuszczali. Trochę byliśmy z tego zawiedzeni, ale dzięki tej restrykci mogliśmy poczuć wzniosłą atmosferę. Barierki 50m z każdej strony zabraniały przechodniom zbliżyć się chociaż do podstawy a ze sprytnie ukrytych głośników winęła się przepiękna melodia, cóż sprawiało wrażene świeckiej świętości.

DSCN1974.JPG

DSCN1973.JPG

W okolicy Mauzoleum znajduje się pałac byłego gubernatora Indochinn, który doskonale kontrastuje z drewnianym domem Ho Chi Minha, który znajduje się w pobliskim parku. Niestety w piątek zamknięte było i wejście do okolic pałacu, więc umieszczamy tylko zdjęcie zpoza płotu. Do środka i tak jest wstęp wzbroniony, ponieważ jest wykorzystywany dla oficjalnych recepcji współczesnego rządu jednej partii, partii komunistycznej.

DSCN1976.JPG

Jak podczas całej podróży, tak i w Hanoi znajdują się ślady 100-letniej nadwładzy Francuzów. Często można zobaczyć kościoły katolickie a ciekawostką jest żelazny most zaprojektowany Eifflem. Wszędzie można dostać z białego pieczywa bagietę.

Uniwersytet Quoc Tu Giam oraz Świątynia Literatury
Następnym miejscem wartym odwiedzenia jest kompeks uniwersytecki z XVIII wieku. Wokół sztucznych pojemników na wodę znajdują się oryginalne kamienne tablice z nazwiskami pierwszych absolwentów i ich osiągnięciami. Aktualnie to miejsce służy tylko dla zdjęć świeżo pieczonych absolwentów uniwersytetów oraz dla ciekawskich turystów.

DSCN2022.JPG

DSCN2025.JPG

DSCN2024.JPG

DSCN1998.JPG

DSCN2020.JPG

DSCN2000.JPG

Orientacja w mieście
Punktem orientacyjnym w starym mieście jest jezioro Hoan Kiem (jezero Nefritového meče), a na nim wyspa z pagodą Ngoc Son, do której prowadzi czerwony Most Wschodzącego Słońca.

DSCN1776.JPG

DSCN1754.JPG

DSCN1753.JPG

Na północ znajdują się charakterystyczne ulice pokryte koronami drzew. Ulice Hanoi pono utożsamiają wszystkie nasze wyobrażenia o Azji – z czym można częściowo się zgodzić. Na każdej ulicy można kupić coś innego a właśnie od przedmiotów, które są na poszczególnych ulicach sprzedawane mają swoją nazwę. Polecamy pieszą przechadzkę z odwiedzinami różnych sklepów i oczywiście nie można zapomnieć spróbować tradycyjne piwo Bia Hoi za 5 Kč. Najlepiej zajść na kufel do restauracji na skrzyżowaniu ulic Luong Ngoc Quyen i Ta Hien. Można obserwować rodzimych Wietnamczyków i na pewno skonstatujecie razem z nami, że co kraj to obyczaj. Wszytkie rzesztki, które nie nadają się do jedzenia po prostu rzucają na podłogę.

Ulice oraz uliczki

DSCN1747.JPG

DSCN1787.JPG

DSCN1785.JPG

DSCN1940.JPG

DSCN1947.JPG

Nocne życie w Hanoi

DSCN2046.JPG

DSCN2243.JPG Jak można widzieć miasto po kilku Bia Hoi 😉

IMG_0063.JPG
Inność kulturalna widoczna na pierwszy rzut oka

Dalszym zaskoczeniem był nakaz zamykania restauracji punktualnie o północy. Spotkaliśmy się z mężczyzną pochodzenia ukraińskiego, który mieszka w Ha Noi 12 lat a on wytłumaczał nam, że ten zakaz nakazała partia, bo z dluższym czasem spędzonym w restauracji narasta ilość wypitych piw a z większą ilością alkoholu przychodzi chęć buntowania się przeciw współczesnemu reżimu. Dla tych co lubią nocne dyskoteki istnieje opcja paru nielegalnych klubów, które są otwarte do wczesnych godzin.

Na zakończenie kilka porad
Jeżeli chodzi o zakwaterowanie, to polecamy jakikolwiek hostel w starym mieście. Za przyzwoitą cenę można znaleźć przyjemne zakwaterowanie ze śniadaniem. W Hanoi nie trzeba przybawać dłużej niż dwa pełne dni. Miasto jest główną bazą dla wycieczek do zatoki Ha Long oraz Sa Pa w górach. Przekonaliśmy się, że Wietnam to przedewszystkim przyroda, więc nie ma poco tracić czasu w mieście.

Włoska Werona we Wietnamie? Nie, to Hoi An

Znaleźliśmy się w innym świecie! Gdzież to się podzieliśmy? Jesteśmy naprawdę w Azji a dokładnie we Wietnamie? Miasto leżące na wybrzeżu znane jest wszystkim zwiedzającym Wietnam. Chodzi o TOP destynację. W miasteczku można się czuć jak w starym historycznym europejskim miejscu.

20140722-093526-34526297.jpg
Hoi An od wieków służył jako znaczący port, do którego przyjeżdzały statki brytyjskie, holenderskie, francuzskie, chińśkie, japońskie, hiszpańskie, filipińskie, indoneskie oraz amerykańskie. Na miasto mieli największy wpływ Chińczycy oraz Japończycy, którzy przez długi okres w mieście mieszkali. Pomimo to można tutaj zobaczyć tradycyjną wietnamską architekturę. Żółte domki tak charakterystyczne dla Hoi Anu nie zostały zniszczone nawet podczas drugiej wojny światowej. Że chodzi o prawdziwy skarb Wietnamu potwierdza fakt, iż Hoi An jest zapisany na liście UNESCO od roku 1999.

20140722-083625-30985711.jpg

20140722-083706-31026134.jpg

Podczas dnia we wyznaczonym czasie mają do ulic miasteczka samochody oraz skutery wstęp wzbroniony. W trakcie przechadzki wązkimi ulicami bez tak typowego hałasu dla Wietnamu można się poczuć jak parę set lat wstęcz, doczasu kiedy pierwszy sprzedający nie zakrzyczy „Madam! Madam! 20 000 dong!”.

Dużo turystów wybiera się do miasta na rowerach, gdyż jest to najszybszy sposób transportu jak dostać się z miejsca zamieszkania do historycznego centra. My również zkorzystaliśmy z rowerów, które nam były zaoferowane w naszym hostelu (Green Garden Homestay- polecamy wszystkim!) gratis.

Pan Daniel na rowerku

20140722-091100-33060907.jpg

Pani Kasia na rowerku

20140722-091050-33050310.jpg
Kasia przed japońskim mostem, symbolem miasta

20140722-093438-34478899.jpg
Green Garden Homestay (nasze super zakwaterowanie i jeszcze milsi właściciele)
Widoczne łóżko na zdjęciu było nasze

20140722-094351-35031236.jpg

20140722-094402-35042068.jpg

Krawcowie w Hoi An
Wiele osób przyjeżdża do tej destynacji przynajmniej na 3 dni, by dać sobie uszyć bardzo jakościowe ubrania. Dla panów żakieciki, spodnie, koszule, krawaty i muszki. Dla pań kostiumy, sukienki balowe, czy też sukienki zwykłe na codzień. Nam niestety zabrakło czasu, by wykorzystać umięjetności tutejszych krawców. Wybór sklepów, ale też jakości materii jest naprawdę bardzo obszerny. Najlepiej przeczytać w internecie opinie byłych klientów i wybrać się do poleconego miejsca.

Plaż w Hoi An i tradycyjna kuchnia
Hoi An to nie tylko wspaniała atmosfera miasta oraz krawcowie, ale też typowa Hoi An’ska kuchnia i przepiękna plaża. Z przysmaków trzeba spróbować płaskie, miękie makarony cao lau z krutonami, fazolkami oraz z płatkami wieprzowego mięska. Zato na płażę odległą 3 kilometry od miasta można podjechać na rowerze lub motorze. My akurat pojechaliśmy na skutrze i tylko współczuliśmy ze spoconymi młodych turystami, którzy pojechali na rowerach.

20140722-095227-35547795.jpg

20140722-095237-35557857.jpg

20140722-095326-35606273.jpg
Cao Lau

20140722-095601-35761619.jpg

Lampionowe miasto
A na koniec dla wszystkich podróżujących do tego miasta! Warto pojechać do Hoi An w czasie pełni. Cało miasto w ten dzień wyłacza prąd elektryczny a tylko lampiony oświetlają miasto. Jednak trzeba uważać, bo księżyc w pełni jest w innym dniu aniżeli w Europie. My niestety nie zaliczyliśmy taką super atmosferę, ale kochać widokiem lampionów mogliśmy tylko we sklepach.

20140722-095935-35975228.jpg